ni słoneczna, ni ciepła. plucha i tylko schować się w połacie szalu. i nie jest to jedynie walka z siłami natury. mamy do wyboru ręcznie dziergane prace domowe, tureckie wzorzyście, gładkie obszerne, minimalistycznie zdobnicze, zabawnie przekoloryzowane. wszystko to do naszej dyspozycji. ja osobiście lubię te wygrzebane w przepastnych kołtunach secoundhandów. wiszą zwykle smutno między krawatami i paskami z plasticku. a gdy się je wyłoni spośród reszty śmieci wyglądają jak zrobione dla królowej tureckiej.
a oto kilka propozycji
- chocosho
- manolo
- missoni




Cześć. Blog się ciekawie zapowiada. Będę zaglądał regularnie. A co do szalików, to ja wolę jednak zapiąć kurtkę pod szyję, bo za wszelkimi rzeczami, które ‘wiją’ się wokół niej, nie przepadam.